Uciekłam. Nie dałam rady. Stchórzyłam. Myślicie, że jestem egoistką postępując w ten sposób, ale się mylicie. To nie jest tak, że ja chciałam wyjechać. Ja musiałam to zrobić ze względu na osobę, którą pokochałam całym sercem. Niestety w życiu nie jest tak kolorowo jakby mogło się wydawać . Opowiem wam historię, która może jest banalna, ale utrudniła mi w życiu dużo spraw. Więc teraz wam się przedstawię, a później zacznę moją historię.
Mam na imię Julka i właśnie skończyłam 23 lata. Bardzo interesuję się siatkówką i chciałam związać z nią moją przyszłość. Był to jeden z powodów, dla których postanowiłam studiować w Rzeszowie. Drugim powodem było to, że uwielbiam tamtejszy klub siatkarski Asseco Resovia Rzeszów.
Gdy rozpoczęłam studia moje życie było monotonne : uczelnia, dom, uczelnia dom. W weekendy dorabiałam sobie w kawiarni, która była niedaleko mojego mieszkania. Był to apartament, który dostałam od rodziców za dobrze zdaną maturę. Pewnego dnia na zajęciach profesor powiedział nam, że mamy czas do końca listopada, aby znaleźć sobie miejsce praktyk. Załamałam się, ponieważ wszyscy moi znajomi mieli już zaklepane miejsca stażu a ja dopiero zaczynałam szukać. Przez tydzień chodziłam od jednego szpitala do drugiego. Jednak moje nadzieje okazały się złudne, ponieważ nigdzie nie potrzebowali pomocy. Moją ostatnią deską ratunku była Sovia, jednakże wątpiłam, aby przyjęli mnie tam na praktyki. Kiedy wchodziłam, aby złożyć potrzebne dokumenty ktoś bardzo wysoki na mnie wpadł. Nie dość, że wylądowałam na tyłku to jeszcze przez przypadek oblał kawą moją ulubioną bluzkę, którą dostałam od przyjaciółki, która zginęła kilka lat temu.
-Uważaj jak chodzisz mała- usłyszałam jak burknął nieznajomy.
-Ty lepiej powinieneś uważać jak chodzisz palancie.-krzyknęłam za nim.
Zanim weszłam na halę "Podpromie" usłyszałam jeszcze śmiech jego kolegów. Ojć chyba uraziłam jego dumę, że tak to ujmę tak mi przykro, że aż wcale . hahah. Gdy weszłam do sekretariatu sekretarka skierowała mnie od razu do biura. Prezes przywitał mnie z uśmiechem.
-Dzień dobry-powiedziałam.
-Witam panią. Z czym pani do nas przychodzi?
-Chciałabym złożyć dokumentację o rozpatrzenie mojego stażu jako fizjoterapeutki drużyny. Jest to związane z moimi studiami.
-Dobrze, proszę pokazać dokumenty.
Podałam teczkę, a prezes przyglądał się wszystkim dokumentom z nieodgadnioną miną. Po upływie pewnego czasu w końcu odpowiedział: Z tego co wynika dokumentów ma pani do odbycia staż od grudnia do kwietnia. Zdaję sobie sprawę, że to są bardzo ważne praktyki, ponieważ są one tak jakby zaliczeniem pierwszego roku studiów. Oczywiście jestem skłonny panią przyjąć, ale pod jednym warunkiem, a mianowicie, że będzie się pani pojawiała na wszystkich obowiązujących treningach jak i meczach naszej drużyny. Mam nadzieję, że satysfakcjonuję panią moja decyzja?
-O Boże. Oczywiście, że tak. Czyli mam rozumieć, że od grudnia mam się zacząć pojawiać tutaj? Nawet nie wiem jak mam panu dziękować. To była moja ostatnia propozycja, ponieważ wszędzie już są miejsca zajęte.
-To co widzimy się w przyszłym miesiącu ?
-Tak, oczywiście. :) Jeszcze raz dziękuję i do widzenia.
-Do widzenia.
Jestem taka szczęśliwa, że dostałam ten staż. Naprawdę lepszego scenariusza nie mogłam sobie wymarzyć. Jednak gdy zacznę praktyki to będę musiała zrezygnować z pracy w kawiarni. Trudno jakoś sobie poradzę. A tymczasem idę świętować mój sukces z kilkoma znajomymi z uczelni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz